Ile kosztują papierosy?

Aspekt finansowy to słaby argument do rzucania palenia – a przynajmniej, jeżeli jest jedynym jaki masz. W przypadku większego przypływu gotówki, powód ten znika a my wracamy do papierosów. Jednak fakt, że gdy jednak zdecydujesz się rzucić, a co miesiąc w portfelu zostanie Ci pokaźna sumka pieniędzy, której nie puścisz z dymem, chyba nie będzie Cię smucił 🙂

Czytaj dalej

9 powodów aby w 2023 roku w końcu rzucić palenie!

Badania pokazują, że 21% Polaków to osoby nałogowo palące papierosy. Liczba ta z każdym kolejnym badaniem się zmniejsza (24% – 1019 r., 31% – 2011 r.), ale nadal jest ogromna. W końcu to prawie 8 milionów ludzi! A mówimy przecież tylko o naszym kraju. Do tego dochodzi ponad milion tak zwanych „okazjonalnych palaczy”. Oznacza to, że prawie co czwarta osoba w naszym kraju pali papierosy. Te dane są przerażające.

Czytaj dalej

Jak rzucić palenie? Czyli moja droga do pozbycia się nałogu

19 lipca 2019 roku miną dokładnie trzy lata od kiedy rzuciłem palenie. Traktuję ten dzień jak moje drugie urodziny. Wydaje się, że trzy lata to sporo czasu, jednak wiem, że bardzo łatwo by było zmarnować ten czas i momentalnie powrócić do nałogu. W prawdzie nie „ciągnie mnie” ani trochę (ANI TROCHĘ!) do papierosów, ale do końca życia będę już uważał się za „narażonego”. A dzisiaj (publikuję ten wpis 31 maja) obchodzimy Światowy Dzień bez Papierosa. Jeżeli pierwsza wymieniona data to moje drugie urodziny, to dzień dzisiejszy mogę chyba traktować jak imieniny ???? W każdym razie – również świętuję.

Trzy lata… mój organizm jeszcze długo będzie się regenerował. Podobno dopiero po pięciu latach od rzucenia palenia o połowę spada ryzyko chorób górnych dróg oddechowych, a dopiero po dziesięciu ryzyko raka płuc. Nie jestem więc nawet w połowie. A aby zbliżyć się do puli szczęśliwców, którzy nigdy nie palili, i mieć takie same „szanse” jak oni na raka płuc i różne paskudne choroby układu krążenia, potrzeba aż piętnastu lat. Także długa droga przede mną. Jednak warto powalczyć, w końcu drugiego życia nie będę miał ????

Rzucenie palenia do dziś uważam za jedną z najlepszych decyzji mojego życia. A moment w którym sięgnąłem po pierwszego papierosa za czarną kartę historii. Decyzja o pokonaniu papierosów zmieniła moje życie. Jej efektem jest totalnie nowy styl życia, ale i blog na którym jesteś.

Nie uważam się za eksperta w temacie pozbywania się nałogów, ale z pewnością znalazłem bardzo skuteczną (i w moim przekonaniu jedyną właściwą) metodę nie tylko na samo rzucenie, ale również na wytrwanie w postanowieniu niepalenia. Jest nią odpowiednia motywacja. Nie zastąpią jej żadne tabletki, gumy, akupunktura czy hipnoza.

Wiele razy widziałem jak ludzie rzucają palenie z niewłaściwych powodów. Niektórzy robią to ze względów finansowych – i… wracają do nałogu zaraz po wypłacie, podwyżce czy premii. Pieniądze okazują się w tym przypadku być bardzo słabym motywatorem. Inni rzucają, bo ktoś ich o to poprosił – dzieci, rodzice, czy przyjaciele. Kończy się to w dość żenujący sposób – popalanie w ukryciu, a w momencie wyjścia prawdy na jaw – rozczarowanie osoby dla której „postanawiamy” rzucić. Spotkałem się też z przypadkiem, w którym rzucenie palenia zmotywowane było zazdrością – o to, że komuś innemu się udało. Taka motywacja wystarczyła raptem na kilka dni. Kobiety czasem rzucają palenie, gdy zajdą w ciążę, a często i młodzi tatusiowie postanawiają na trochę pożegnać się z nałogiem. Zapału zazwyczaj wystarcza do pierwszych urodzin dziecka – i to też tylko tym najbardziej wytrwałym. Szczerze mówiąc, nie znam nikogo, kto rzucił papierosy z jednego z powyższych powodów i do nich nie powrócił. I wcale się nie dziwię. W końcu każdy z opisanych wyżej przypadków zakłada walkę z nałogiem – nie dla siebie.

Jedyny skuteczny sposób i gwarancja długotrwałego efektu, to pozbycie się nałogu właśnie dla siebie, swojego życia i zdrowia. W tym przypadku masz największą szansę na wytrwanie w decyzji. Jeżeli kochasz swoje życie, każdy dzień w którym jesteś na tym świecie, każdą minutę w której możesz się cieszyć z otaczającego Cię świata, wtedy nałogi – takie jak palenie papierosów – stają się Twoim bezpośrednim wrogiem. A to z kolei daje siłę do walki –trudnej i nierównej – walki ze słabościami, przyzwyczajeniami a często i osobami z Twojego otoczenia. Chęć życia da Ci siłę do wytrwania w postanowieniu o rzuceniu palenia, ale co zrobić, aby zacząć?

Napisy na paczkach mogą odstraszyć?

Gdy palisz, nie zwracasz uwagi na te paskudne obrazki i groźne ostrzeżenia z paczek papierosów. Ja nie zwracałem. „Palenie powoduje raka i choroby serca.” – gdy jeszcze paliłem ten napis był chyba najgroźniejszym, co występowało na paczkach. Teraz za szybą w kioskach widuję sporo groźniejsze obrazki – zdjęcia różnych narządów wewnętrznych osób palących. Jednak prawda jest taka, że to działa jedynie na wyobraźnię osób, które nie palą. A najbardziej tych, które rzuciły. Palacze mają takie komunikaty totalnie w nosie. Wiem to – bo i ja je ignorowałem. Być może przekazy z paczek są źle sformułowane? Może wizja choroby odległej o kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, jest zbyt trudna do wyobrażenia? Może lepiej by było, gdyby napis brzmiał na przykład „Ta paczka papierosów skróci Twoje życie o dwie godziny. Smacznego”? Bo taka właśnie jest prawda. Jeden papieros skraca życie o jakieś 5,5 minuty – tak statystycznie podchodząc do sprawy. Cała paczka zbierze około dwóch godzin życia. Może na każdym papierosie powinien być nadrukowany napis „5 minut”, aby osoba paląca wiedziała dokładnie co sobie robi właśnie tym jednym, konkretnym papierosem? Albo lepiej – nadrukowany na każdym papierosie napis „Twoje życie” – jego spalanie mogłoby dać komuś do myślenia.

Pamiętam, że dla mnie uświadomienie sobie tego, co każdy kolejny papieros robi z moim życiem było kluczowe.

Rosyjska ruletka

Jest jeszcze jedna rzecz. Bardzo ważna, taka, która miała bezpośredni wpływ na moją decyzję o rzuceniu palenia. W jednym z artykułów przeczytałem kiedyś, że osoba paląca może przez całe lata być zdrowa, czuć się dobrze, nie zachorować na żadną z chorób towarzyszących papierosom, ale nasz organizm ma swój limit. Dla każdego jest on inny. Dla jednej osoby może to być 100, dla innej 10 tysięcy papierosów. Możesz palić całe lata, ale wystarczy jeden papieros powyżej Twojego limitu, i wszystko zacznie się sypać. Zaczną się choroby, które nie będą już miały końca, będzie już po prostu za późno.

Pamiętam, że od momentu kiedy o tym przeczytałem, myśl, że każdy kolejny papieros może być właśnie tym jednym, prześladowała mnie non stop. Z każdym kolejnym wypalanym papierosem czułem, że zbliżam się do mojego limitu. Ale to była pozytywna myśl – ponieważ wiedziałem, że mam jeszcze szansę. A właściwie – miałem taką nadzieję. I to właśnie ta nadzieja popchnęła mnie do tej jednej z najważniejszych decyzji w moim życiu.

Jak wyglądają płuca?

Dość mocne wrażenie wywoływały na mnie zawsze filmy pokazujące jak mogą wyglądać narządy osoby palącej papierosy. Łudziłem się zawsze, że to przecież nie możliwe aby do czegoś takiego siebie doprowadzić, ale zaraz przypominałem sobie, że przecież każdego dnia kilkanaście razy dziennie faszeruję swoje płuca dymem! Zupełnie, jakbym robił sobie inhalacje z dymu z ogniska… I przypominałem sobie od razu, jak bardzo nie cierpię gdy moje ubrania po grillu, czy ognisku, śmierdzą dymem. A przecież to samo robiłem moim płucom.

Jeżeli stoisz przed decyzją o rzuceniu palenia, chciałbym Ci pokazać dwa z takich filmów. Mam nadzieję, że zadziałają na Twoją wyobraźnię.

Tylko uwaga: są dość obrzydliwe. Ale jeżeli palisz, to być może właśnie tak wyglądają TERAZ Twoje płuca.

Drugi wcale nie jest lepszy…

Ja rzuciłem. Jestem dumny i szczęśliwy. Razem z papierosami pozbyłem się wielu problemów – od tych drobnych, codziennych, jak paskudnie żółte palce, smród z ust czy intensywne pocenie się – aż po większe ale i dużo ważniejsze, jak ogólne zdrowie, które znacznie się u mnie poprawiło. Zniknęły problemy z oddychaniem, moja odporność znacząco wzrosłą, mogę biegać, spacerować, pływać. Tak jak pisałem wielokrotnie w tym artykule (a chyba z milion razy w innych artykułach), decyzja o rzuceniu palenia była jedną z najlepszych w moim życiu i na zawsze je zmieniła. Jeżeli sam się zastanawiasz nad podjęciem podobnej – nie czekaj, im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie. Powodzenia!

Czy używanie e-papierosów ma sens?

Nigdy nie byłem zwolennikiem papierosów elektronicznych. Szczególnie, stosowanych jako bezpieczniejsza wersja tych tradycyjnych. Wychodzę z założenia, że nie ma znaczenia jak silną truciznę stosujesz – ważne, że jest to trucizna. Bez wątpienia jednak, e-papierosy są znacznie wygodniejsze: mniej śmierdzą od tradycyjnych, są też od nich tańsze i można je palić w (nie wszystkich, ale jednak) miejscach publicznych.

Gdy jeszcze paliłem, próbowałem przez jakiś czas odzwyczaić się od nałogu stosując papierosy elektroniczne. Niestety ze słabym efektem. Z każdym pociągnięciem mruczałem pod nosem: zamienił stryjek siekierkę na kijek… Bo tak właśnie się czułem. Zamieniałem jeden beznadziejny nałóg na drugi, a do tego taki, który dawał o wiele mniejsze doznania (tradycyjny dym z palącego się papierosa znacznie skuteczniej otumania). A i niewiele pomagał z walce z nałogiem – bo i sam nim był. Trochę jak przestawienie się z Coca Coli na Sprite’a.

Nie jestem więc zbyt przychylny stosowaniu e-papierosów. Nie uważam ich za bezpieczniejszą wersję tych regularnych, nie uważam również, że pomagają w rzuceniu palenia. Z pewnością, podobnie jak zwykłe papierosy – są szkodliwe a ich stosowanie jest równie dużym problemem co tych tradycyjnych. Należę jednak do pokolenia, które w czasach młodości nie znało papierosów elektronicznych. Dla mnie był to środek, który miał (w czystej teorii) pomóc w rzuceniu palenia, ewentualnie go zastąpić. Nie sięgałem po nie, aby palić – miały być pomocą a nie używką samą w sobie. Jednak, jeżeli weźmiemy pod uwagę dzisiejszą młodzież, która sięga po papierosy elektroniczne patrząc na nie tak samo jak młodzież z mojego okresu patrzyła na zwykłe papierosy, mamy do czynienia z zupełnie innym problemem. Coś, co dla “mojego pokolenia” miało być środkiem do pozbycia się jednej mody, stało się dla pokolenia dzisiejszej młodzieży modą samą w sobie.

Niestety okazuje się, że coraz częściej pojawiają się doniesienia o związku między stosowaniem przez młodzież papierosów elektronicznych, a rozpoczynaniu później przez nich palenia tradycyjnych papierosów. Przeczytałem ostatnio w serwisie jakrzucicpalenie.pl:

Cztery badania przeprowadzone w UK wykazały, że istnieje większe prawdopodobieństwo palenia papierosów przez młodzież, która używała e-papierosów. W 2015 r przebadano ponad 2000 osób pomiędzy 11 a 18 rokiem życia. W badanej grupie ponad 91% nie próbowało stosowania e-papierosów. Badanie powtórzono po roku. W grupie młodzieży niestosującej e-papierosów, tylko niecałe 13% (250 osób) zaczęło palić tradycyjne papierosy, a wśród młodych ludzi, którzy wcześniej stosowali e-papierosy ponad 40% (73 osoby) rozpoczęło palenie.
To kolejny przykład badań, których wyniki wskazują, że młodzi, nigdy nie palący częściej podejmą próbę palenia papierosów, jeśli spróbują e-papierosa.
— Pełny tekst na jakrzucicpalenie.pl/2018/12/27/czy-uzywanie-e-papierosow-sprzyja-rozpoczynaniu-palenia/

Wygląda na to, że e-papierosy, które początkowo miały przede wszystkim pomagać, same stały się źródłem początkowego problemu.

A jaki jest Twój stosunek do e-papierosów?

Nic mi nie będzie, palę tylko na imprezach

O szkodliwości papierosów nie muszę chyba nikomu z Was przypominać. Ale czy wiedzieliście, że w połączeniu z alkoholem mogą wyrządzić jeszcze większe szkody? Okazuje się, że alkohol sprzyja wnikaniu szkodliwych substancji z papierosa do organizmu…

Kilka słów na ten temat z krótkiego sylwestrowego wpisu w serwisie jakrzucicpalenie.pl:

Niestety, jak pokazują badania naukowe jednoczesne palenie papierosów i picie alkoholu znacząco zwiększa ryzyko wystąpienia szeregu nowotworów, nie tylko raka płuca. Alkohol ułatwia wnikanie rakotwórczych substancji z papierosa do organizmu, w szczególności w obrębie jamy ustnej oraz gardła, przyczyniając się do znacznego zwiększenia ryzyka wystąpienia nowotworów głowy i szyi. Szacuje się, że zaprzestanie palenia papierosów oraz picia alkoholu redukuje to ryzyko nawet o ponad 80%!
jakrzucicpalenie.pl/2018/12/31/bawic-sie-bez-papierosa/

Popularne określenie: “palę tylko na imprezach”, nabiera nieco innego sensu, prawda? 🙂

Asia rzuca palenie! Czyli plan porażki w jednym kroku

Asia, moja znajoma, rzuca palenie. Od kilku lat. Jest już o krok od sukcesu – wszystko przygotowała. Podjęła decyzję i… właściwie tyle. Pozostał jej do wykonania drugi, finalny etap – przestać palić. Z realizacją tego kroku czeka jednak na odpowiedni moment. Asia, tak jak ja, pracuje w domu. To wprost wymarzone zajęcie dla poszukiwaczy wymówek. W końcu zawsze znajdzie się klient, który swoimi poprawkami w projekcie doprowadza do szału – co jak wiadomo lekko opóźnia realizację wszelkich ważnych postanowień. Gdy w końcu przeprawa z klientem wydaje się być skończona, jest oczekiwanie na finalizację projektu, potem pieniądze – równie stresujące momenty i jeszcze gorszy czas na walkę z nałogami. Gdy klient zapłaci to albo jesteś już po uszy w kolejnym projekcie albo – co chyba gorsze – gorączkowo szukasz kolejnego zajęcia. Obydwa przypadki spokojnie wystarczą do skutecznego odwlekania decyzji o dalszej walce z nałogiem. I nawet gdy nadchodzi ten jeden idealny moment, ta jedna w roku chwila, gdy stary projekt się skończy, pieniądze z niego są już na koncie a nowy startuje dopiero za tydzień – łatwo jest odnaleźć milion powodów które powodują ogromny stres i uniemożliwiają podejmowanie wszelkich ważnych decyzji. Z pewnością to będzie moment, w którym akurat trzeba zapłacić podatki, ZUS, czy wyjaśnić problem z księgową albo chociaż pomyśleć nad zmianą logo firmy. Jak nie, to przecież trzeba sprzątnąć biurko i oczywiście pomyśleć o zmianie fotela – w końcu wygoda w pracy to podstawa. A jak najlepiej wybrać nowy fotel? Oczywiście z katalogiem Ikei, kawą i… papierosem.

Tak też rzuca palenie Asia. Całe życie. I, choć wcale jej do tego nie namawiam, średnio raz w miesiącu słyszę: „Jeszcze ten jeden projekt i już napewno rzucam. Tym razem już to zrobię, wiem że warto, ale jeszcze miesiąc albo dwa…”

Tak sobie myślę – czasem zamiast coś chcieć, trzeba po prostu to zrobić. Ten krótki wpis dedykuję każdemu z Was, kto obiecuje sobie „jeszcze ten jeden miesiąc…”.

Poranne zwyczaje z których musisz jak najszybciej zrezygnować

Jeszcze niecałe trzy lata temu każdy poranek był dla mnie koszmarem. Budzenie się to był jakiś horror. Otwarciu oczu towarzyszył lęk i strach. Podrywałem się zawsze z wielkim zdenerwowaniem, chcąc sięgnąć do wyjących od godziny budzików. Pierwsze trzy alarmy i tak były nieskuteczne. Wracałem po nich do łóżka i w najlepsze dalej spałem. Gdy byłem sam w domu, potrafiłem w ten sposób zaspać nawet i kilka godzin. Nie pomagało ustawianie kilku różnych budzików czy zmiana sygnału alarmów. I nawet gdy już udało mi się w końcu podnieść z łóżka, dalej robiłem wszystko źle. Brak jakiegokolwiek planu, zdrowych nawyków, poprawiających samopoczucie rytuałów – nie dawałem sobie nawet drobnej szansy na udany początek dnia. Zwlekałem się tylko szybko do kuchni, aby zjeść cokolwiek i udać się z byle jaką kawą na pobudzającego papierosa. Potem łyk coli i szybko do pracy. Po drodze może jeszcze jakieś śniadanie na mieście, coś na szybko. Koszmar. Szczerze nienawidziłem pierwszej części dnia. A jaki poranek taki cały dzień. I całe życie.

Mroczne czasy. A przecież praktykowałem to przez wiele lat. I czasem ciężko jest mi uwierzyć, że udało mi się odmienić wszystko o 180 stopni. Dzisiaj każda minuta mojego poranka jest na wagę złota. Budzi mnie jeden, cichy budzik, obok którego stoi przygotowana poprzedniego dnia butelka z wodą. Zaraz potem jestem już w łazience i krok po kroku realizuję plan poranka. Mycie twarzy, zębów, waga… wszystko według kolejności. Gdy skończę w łazience, czeka już na mnie przygotowane dzień wcześniej ubranie. Szybkie spojrzenie na pogodę w iPhonie, tweet na dzień dobry i do kuchni. Włączam tylko światło i siadam do medytacji. Następnie kilka zdań do dziennika i 15 pompek, podczas których słucham dwóch odcinków, codziennych newsowych podcastów ze świata technologii – Subnet i Daily Tech Headlines. Potem jest śniadanie, po nim poranna kawa i blog. Kocham ten czas.

A jakie są Twoje poranki? Zaliczasz je do przyjemnych części dnia? Jeżeli nie, być może warto nad tym popracować?Proponuję, abyś zaczął od listy rzeczy, których robić z rana nie powinieneś. Przygotowałem ich dla Ciebie 6:

Jeszcze 5 minut

Chyba nie muszę wyjaśniać o co chodzi, prawda? To chyba najczęściej wypowiadane z rana zdanie. Znasz to? Ja znam bardzo dobrze. I wiem, że do niczego dobrego nie prowadzi, co najwyżej do kolejnej 5-minutowej godziny nieplanowanego leniuchowania. Zamiast dodatkowej drzemki, która może popsuć cały poranek, polecam Ci, zaraz po przebudzeniu i wyłączeniu budzika, usiąść na łóżku i przez te same 5 minut posiedzieć. Dzięki Twój organizm rozbudzi się na tyle, aby podjąć właściwą decyzję i ruszyć do łazienki 🙂

Słodzone napoje zamiast wody

Od kiedy wprowadziłem zwyczaj wypijania małej butelki wody zaraz po przebudzeniu, poranne wstawanie stało się o wiele przyjemniejsze. Już kilka minut po otwarciu oczu jestem rozbudzony a mój organizm odpowiednio nawodniony. Jeżeli nie masz zwyczaju picia wody z samego rana – spróbuj, efekty tego małego kroku mogą Cię bardzo pozytywnie zaskoczyć. Jeżeli jednak zamiast wody, wstajesz i sięgasz po słodzone napoje, wiedz, że wyrządzasz swojemu organizmowi ogromną krzywdę. Lista negatywnych skutków spożywania takich napojów jest długa, a picie ich z samego rana jeszcze je zwielokratnia. Dotyczy to również napojów typu „zero”, które mimo iż nie zawierają cukru, również nie są bezpieczne. Nie podnoszą może poziomu glukozy, ale słodzone są słodzikami zawierającymi Aspartam, którego spożywanie sprzyja między innymi chorobom serca i nowotworom.

Pomijanie porannych ćwiczeń

Poranne ćwiczenia pobudzają metabolizm, spalanie kalorii i zwiększają naszą produktywność. Pomagają pokonać poranne ziewanie i naładować się pozytywną energią. I mogą w tym wyśmienicie zastąpić kawę, po którą nie warto sięgać zaraz po przebudzeniu. Jeżeli nie masz w zwyczaju rano biegać czy chodzić na siłownię, możesz zacząć od kilku prostych przysiadów i pompek, stopniowo zwiększając intensywność i różnorodność ćwiczeń. Aż dojdziesz swojego optymalnego zestawu. Ja uwielbiam biegać, pływać i uprawiać inne sporty, jednak na sam początek dnia wystarczy mi właśnie wykonanie 15 pompek.

Papieros z rana

Pamiętam, gdy jeszcze paliłem, zawsze pilnowałem się, aby nie zapalić pierwszego papierosa przed śniadaniem. W tamtym czasie wydawało mi się to już skrajną nieodpowiedzialnością (ale po śniadaniu już było ok – to dopiero odpowiedzialność). Teraz wiem, że palenie papierosa przed zjedzeniem śniadania sprawia, że w organizmie pozostaje więcej nikotyny, niż u osoby, która pali po porannym posiłku. Jeżeli palisz, najgorszy poranek jaki możesz sobie sprawić, to papieros w zestawie z kubkiem kawy przed śniadaniem.

Deser zamiast śniadania

Oczywiście nie chodzi tylko o zajadanie się sernikiem czy szarlotką z rana. Pisząc deser mam na myśli wszystko co zawiera duże ilości cukru. Zaliczają się do tego zarówno popularne, ale słodkie płatki śniadaniowe, jak i muffiny, wysoko słodzone dżemy, czy znana wszystkim dzieciom nutella. Warto za to sięgnąć po płatki kukurydziane, kasze manną na mleku podaną na przykład z owocami, czy grahamkę z twarożkiem i papryką. Takie śniadanie dostarczy Ci odpowiednią dawkę energii, aby dobrze rozpocząć dzień.

Najadanie się na cały dzień

Jeżeli na śniadanie pochłaniasz górę jedzenia i próbujesz w ten sposób zastąpić wszystkie inne posiłki w ciągu dnia – robisz sobie po prostu krzywdę. Śniadanie jest bardzo ważnym posiłkiem, głównie dlatego że jest pierwszym. Nie oznacza to jednak, że może być jedynym – nie powinieneś pomijać pozostałych posiłków. Warto zjeść wartościowe, ale niezbyt obfite śniadanie. Zrównoważona dieta zakłada, że powinieneś jeść od trzech do pięciu posiłków dziennie. Ja pierwsze śniadanie spożywam gdy wstanę, drugie jem kilka godzin później z żoną i córkami.

Jeżeli popełniasz rano błędy, które tu opisałem – na początek skup się na ich wyeliminowaniu. Następnie zachęcam Cię do przeczytania mojego wcześniejszego wpisu z porcją porannych porad. O swoich postępach w budowaniu perfekcyjnego poranka koniecznie powiadom mnie w komentarzach do tego wpisu 🙂

Powodzenia! Trzymam za Ciebie kciuki.

Zrobiłem coś. Ze swoim życiem

Zmieniłem je! 🙂

 

Dzisiejszy wpis będzie trochę bardziej osobisty niż dotychczasowe. Większość blogerów zaczyna prowadzenie swojego bloga od takiego właśnie wpisu – ja mogę jednak opublikować go dopiero dzisiaj. Chciałbym Wam trochę opowiedzieć, jak ja zmieniłem i zmieniam swoje życie. Taki mam przecież cel – zmieniać swoje życie i przekazywać Wam swoje doświadczenia i rady z tym związane. A w ostatnim czasie zmian u mnie dużo.

Czytaj dalej

A Ty masz swoje fajne życie?
Zostaw mi swój adres, abym czasem mógł do Ciebie napisać – poszukajmy wspólnie fajnego życia 🙂

Jesteś na liście! Teraz sprawdź swoją skrzynkę mailową.