Takie tam (noworoczne?) zmiany

Przełom roku to dla wielu osób czas podsumowań, refleksji i zmian. Ja, jak pewnie wiesz, lubię zmiany i nowe rzeczy 🙂 Ale tylko z dziedziny takich, które prowadzą do czegoś fajniejszego. Takie, które mogę nazwać “rozwojem”.

Postanowiłem więc pozmieniać to i owo na blogu.

Wygląd

Proces zmiany wyglądu bloga rozpocząłem już jakiś czas temu i od wielu tygodni robiłem większe i mniejsze eksperymenty w tym temacie. Daleki jestem od pisania „skończyłem”, ale wiem już w którą stronę podążam. Odchodzę od zbyt wielu kolorów, które szalały sobie po stronie, zbyt wielu nic nie mówiących zdjęć – podążam w tą bardziej minimalistyczną stronę. Zamiast dodawać i komplikować – zabieram i upraszczam.

Będę starał się, utrzymać bardziej taką skromną w barwy kolorystykę bloga, tak samo ewentualnych zdjęć i grafik. Ach, jeszcze apropos grafik – będę przygotowywał ich coraz więcej sam. Taki też mam plan na zdjęcia – robić własne, nie kupować gotowe. Będzie to dla mnie totalnie nowa rzecz, ale mam nadzieję, że odnajdę się w takim hobby. Trochę boję się mojego podejścia do fotografii – nigdy nie należałem do osób, które „cykają” zdjęcia kiedy tylko mogą. Jednak chcę się tego nauczyć i zacząłem już nawet kurs, który ma mi w tym pomóc. OCZYWIŚCIE moim aparatem fotograficznym będzie nic innego, tylko iPhone 🙂

Taki kierunek wizualny obieram na ten rok dla bloga. Ps. co myślisz o nowej stronie głównej? Nareszcie każdy odwiedzający stronę Fajne Życie, będzie mógł łatwo, bez szukania, dowiedzieć się o czym tak na prawdę jest mój blog.

Podcast!

Tak, tak, tak! Decyzję podjąłem już baaardzo dawno temu i nawet nie wiesz jak długo ociągałem się z nagrywaniem. Ale jest… pierwszy odcinek mojego podcastu 🙂 Tyle się nakombinowałem…

Myślałem o nazwie – miałem chyba ze dwadzieścia różnych pomysłów, jak również na samą formę formę podcastu, wykupiłem wiele domen z wybranymi już nazwami… ale ostatecznie pozostałem przy takiej samej jak sam blog 🙂 Czyli podcast nazywa się Fajne Życie – po prostu, bez kombinowania.

Jeszcze większe problemy niż z nazwą miałem z muzyką… Przesłuchałem z milion dźwięków do podcastowego intro we wszystkich możliwych serwisach z muzyką jakie znalazłem w internecie a ostatecznie wybrałem kawałek, który na moją listę „potencjalnych utworów do intro” trafił jako pierwszy 🙂 Jednak przez cały ten czas przesłuchałem go tak wiele razy, że w końcu nabrałem podejrzeń, czy przypadkiem nie słyszałem go już w innym podcaście… ech… namieszałem strasznie, zamiast podejść do tematu najprościej jak się da 🙂 Wyrażenie “bez kombinowania” powinno stać się moim tematem roku 2019.

Gdy już okiełznałem wszelkie problemu związane z produkcją samego podcastu, wymyśliłem szereg dodatków, które miałbym wykonywać do każdego odcinka – co oczywiście skutecznie uniemożliwiło mi już skończenie czegokolwiek… 🙂

Na szczęście powiedziałem „DOŚĆ!”, wziąłem swoje notatki i zacząłem nagrywać. I oto jest 🙂 Zapraszam Cię do przesłuchania i (koniecznie) recenzji!

Link do strony podcastu.

Link do pierwszego odcinka.

Nie mogę pominąć bardzo ważnego wątku: w stworzeniu podcastu pomógł mi kurs Marka Jankowskiego z Małej Wielkiej Firmy – PodcastPro. Choć zamiast słowa „pomógł”, powinienem użyć „umożliwił”. Jeżeli przeszło Ci kiedyś przez myśl nagrywanie własnego podcastu – koniecznie zacznij od kursu Marka! Śmiem twierdzić, że to najbardziej merytoryczny i praktyczny kurs do jakiego miałem okazję przystąpić 🙂 Trąbie o tym na prawo i lewo, ale jestem mega wdzięczny Markowi za to, że poświecił czas aby taki kurs przygotować.

Narzędzia

Przełom 2018 i 2019 roku to dla mnie również potężna zmiana jeżeli chodzi o urządzenia na których pracuję. Do tej pory moim podstawowym narzędziem był komputer, laptop – MacBook Air z dwoma pomocnikami – iPadem (tym najtańszym i najbardziej podstawowym z 2017 roku) i iPhonem (8). I pomimo faktu, że większość rzeczy dotyczących bloga i tak starałem się tworzyć właśnie przy pomocy iPada, to jednak MacBook zawsze leżał obok i bardzo często pomagał, a bywało, że i przejmował pałeczkę. Efekt był taki, że poza samym pisaniem, niewiele rzeczy robiłem z wykorzystaniem tylko i wyłącznie iPada.

Jednak ostatnio to się zmieniło – po wielu miesiącach sprawdzania, czytania recenzji, rozważań, testów, zdecydowałem się na zakup… iPada Pro, tego dużego, największego, 12,9 cala – starszej, ale bardzo fajnej wersji (najnowsze iPady są jednak zbyt drogie póki co). I oczywiście jestem zakochany w tym sprzęcie… W połączeniu z klawiaturą (Apple Smart Keyboard) i rysikiem (Apple Pencil), mam właściwie idealne urządzenie, które stało się jednocześnie moim podstawowym narzędziem pracy, pisania, blogowania i (prawie) wszystkiego innego. Niestety nie mogę jeszcze na iPadzie opracowywać czasopism – a między innymi tym zajmuję się w mojej codziennej pracy. Jednak wierzę, że i to już bardzo niedługo się zmieni 🙂

Pojawienie się u mnie iPada Pro spowodowało, że postanowiłem przemyśleć nie tylko sprzęty, na których pracuję, ale również aplikacje, których używam. Proces ten zacząłem właściwie jeszcze zanim nowy iPad do mnie przyjechał. Przede wszystkim wziąłem swojego iPhona i starszego iPada i sprawdziłem ile aplikacji się w nich znajduje. Mogę to chyba porównać do sprawdzania bagażnika w samochodzie w celu sprawdzenia ile zbędnych gratów się w nim znajduje. I w moich bagażnikach było łącznie… 378 aplikacji! Nie zastanawiając się wiele, przystąpiłem do porządków – pozbywając się prawie połowy (po czystkach zostało łącznie 191) aplikacji. Poza wyrzuceniem tych, których nie używałem, postanowiłem też zmniejszyć liczbę aplikacji, które faktycznie wykorzystuję. Zamiast używać trzech aplikacji do obsługi kalendarza (tak, używałem 3!), przestawiłem się na jedną – tą podstawową, od Apple. Zamiast kilku aplikacji do gromadzenia notatek, pozostałem przy jednej – Evernote, rozszerzając jednocześnie zakres w jakim ją wykorzystuję. I tak dalej. Wykasowałem wszystko co nie było mi potrzebne albo odciągało mnie od pracy. Ciekawym procesem była dla mnie rezygnacja z aplikacji Tweetbot do przeglądania Twittera. Postanowiłem „przejść” na oficjalną aplikację i nie była to łatwa decyzja. Ci z Was, którzy znają Tweetbota pewnie stukają się tej chwili w głowę – bo tak na prawdę Tweetbot jest o niebo lepszy on tej oficjalnej apki. Dlaczego więc zdecydowałem się na taką zmianę? Z prostego powodu: za dużo czasu spędzałem na czytaniu Twittera, a za mało na pisaniu. I udało się 🙂 Zmiana spowodowała, że zwyczajnie straciłem przyjemność spędzania kilkudziesięciu minut dziennie na przeglądaniu timelane’u i przestałem to robić. Twitterowy nałóg w dużej mierze zniknął 🙂

Dzięki czystkom wśród aplikacji i skupieniu się na pojedynczych rozwiązaniach, praca na iurządzeniach znowu stała się przyjemnością. Mam również o połowę mniej rzeczy, które mnie rozpraszają. Właściwie zostały jedynie aplikacje, których faktycznie używam i potrzebuję. Pozbyłem się śmieci, zbędnych narzędzi oraz aplikacji, których do tej pory nie zdarzyło mi się nawet raz włączyć. Tak przygotowany odebrałem mojego nowiutkiego iPada Pro i zacząłem działać 🙂 Efekty tej pracy czytasz i (mam nadzieję) będziesz czytał oraz słuchał (podcast również nagrywam tylko i wyłącznie przy pomocy iPada).

Grupa na Facebooku

Od jakiegoś czasu rozmyślałem też nad moją działalnością na Facebooku. Totalnie nie jestem zadowolony z tej dotychczasowej na fanpage’u, który to stał się niestety głownie słupem ogłoszeniowym o nowych wpisach na blogu. A to z kolei totalnie nie zachęca Was do komentowania i rozmowy – i to jest całkiem normalne. Tylko, że ja już tak nie chcę! Chcę rozmawiać, dyskutować, rozwiązywać problemy – swoje i Wasze. Chcę pokazać Ci jak osiągam swoje cele i dowiedzieć się czegoś o Twoich.

Jednak w ramach samego fanpage’a niewiele mogę zrobić – również ze względu na fakt, że sam Facebook nie podchodzi już do nich zbyt poważnie. Od kilku miesięcy obserwuję za to, jak swoją społeczność tworzą inni blogerzy – na przykład Dominik Juszczyk, czy Miłosz Bolechowski. Obydwaj udzielają dostępu do tej społeczności dopiero po uiszczeniu niewielkiej opłaty – i ja doskonale to rozumiem, bo dzięki temu do ich grup dołączają jedynie osoby, które faktycznie chcą w nich brać udział i się udzielać. Bardzo mi się podoba ich sposób działania i postanowiłem również zacząć tworzyć podobną społeczność – właśnie na Facebooku, ale nie w fanpage’u, tylko w grupie. Różnica polega będzie polegała na tym, że za dostęp do mojej grupy nie zapłacisz ani grosza. Jednak w zamian będę oczekiwał, że będziesz się w niej udzielał/udzielała.

Zapraszam do nowej grupy Fajne Życie.

Ale uprzedzam jeszcze raz: nie chcę, aby była to martwa grupa, zamierzam sporo w niej pisać (już to robię) i mocno się udzielać oraz – oczywiście – zachęcać Was do tego samego. Sam fanpage pozostanie na razie bez zmian, głównie słupem ogłoszeniowym… bo i taki się przecież przydaje 🙂

A co dokładnie będzie się działo na grupie? O czym będę z Wami na niej rozmawiał? Możesz się tego dowiedzieć na dwa sposoby: pierwszy to oczywiście po prostu dołączając 🙂 a drugi – z mojego newslettera w którym będę często o grupie wspominał, i do którego subskrypcji bardzo Cię zachęcam.

Treści na blogu

W tym roku planuję również lekko rozszerzyć tematykę mojego bloga o treści związane z produktywnością, wykorzystaniem iPada w pracy, jak i w życiu codziennym, tworzeniem własnego bloga oraz moich próbach wprowadzanie minimalizmu w życiu 🙂 brzmi jak sporo pracy, prawda? Ale wiele z niej już wykonałem i w najbliższych tygodniach będziesz mógł obserwować efekty.

Mam nadzieję, że będzie Ci się podobało 😉

Podcasty i Twój smartfon

Odkryłem je dość późno, raptem trzy lata temu. Jednak bardzo szybko zdobyły moje serducho. Z łatwością zastąpiły telewizję, radio, czasopisma i stały się dla mnie głównym źródłem wiedzy, inspiracji i rozrywki. Jeżeli miałbym wskazać rzecz, która w ciągu ostatnich lat miała największy wpływ na zmiany w moim życiu, to byłyby to właśnie podcasty. A każdy z nich to inna historia, inni ludzie, inne wartości. To pod wpływem Michała Szafrańskiego rozpocząłem swoją przygodę z blogiem. CGP Grey nauczył mnie jak być bardziej produktywnym. Marek Jankowski pokazał jak prowadzić firmę a od Mariusza Chrapko dowiedziałem się, że i ja chcę uruchomić swój własny podcast. Ariadna Wiczling pokazała, że wcale nie trzeba być idealnym aby być skutecznym a Marcin Iwuć przekonał, że warto kierować się pasją. Michał Śliwiński nauczył mnie konsekwencji, Dominik Juszczyk pewności siebie, a Tim Ferris… on sprawił, że zasnąłem w czasie pracy przy komputerze 🙂 Każdej z tych osób chciałbym bardzo serdecznie podziękować – za to, że kiedyś zdecydowały się na rozpoczęcie swojego podcastu. Pewnie żadna z wymienionych osób nie przeczyta nigdy mojego wpisu – ale chciałbym, abyście wiedzieli, że to między innymi dzięki Wam jestem tu gdzie jestem.

Ale po kolei. Czym właściwie są podcasty? Jeżeli zaliczasz się do (niestety jeszcze dość szerokiego) grona osób, które tego nie wiedzą – czas jak najszybciej nadrobić zaległości!

Termin „podcast” został pierwszy raz użyty przez amerykańskiego dziennikarza Bena Hammersleya w 2004 roku. Pochodzi od dwóch słów: „iPod” – czyli odtwarzacza plików mp3 od Apple – oraz „broadcast”, co oznacza transmisję.

Podcasty to nowoczesne audycje radiowe – tylko fajniejsze, bo dostępne na żądanie. Oznacza to, że w odróżnieniu od radia, to Ty decydujesz czego i kiedy słuchać. Podcasty publikowane są w postaci odcinków. Znajdziemy je jako pliki audio, dostępne do pobrania ze stron www.

Początkowo, aby słuchać podcastów, musieliśmy co jakiś czas zaglądać na stronę www jego autora, i w momencie publikacji nowego odcinka – pobrać plik na dysk komputera, aby następnie ręcznie wgrać go do naszego odtwarzacza mp3 (lub odtwarzać bezpośrednio z komputera, co jednak nie było zbyt wygodnym rozwiązaniem). Taka forma nie sprzyjała rozwojowi podcastingu. Ciężko było znaleźć nowe tytuły, a i samo pobieranie ich, a potem kopiowanie do odtwarzaczy – było dość kłopotliwe. Zaczęły więc powstawać katalogi podcastów, które – poprzez grupowanie, kategoryzację i tworzenie list najlepszych z nich – znacznie ułatwiły odkrywanie i wyszukiwanie. Najpopularniejszym z takich zbiorów jest, stworzony przez Apple, katalog podcastów iTunes – znajdziesz tam każdy liczący się podcast. Apple jest bezsprzecznym liderem w tej kategorii i nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja miała ulec zmianie. Apple przyłożyło też swoją rękę do tego, aby to smartfony stały się najczęściej wykorzystywanym do słuchania podcastów urządzeniem. Nie oznacza to jednak, że aby słuchać podcastów i odkrywać nowe audycje musisz mieć iPhone’a. Przeciwnie. Apple stworzył katalog, ale dostęp do niego mamy zarówno z komputera, jak i każdego smartfona – poprzez aplikacje do wyszukiwania i odtwarzania podcastów, które mają możliwość wyszukiwania w katalogu iTunes. Dzięki smartfonom podcastów możemy słuchać wszędzie – w drodze do pracy, podczas sprzątania, zmywania, podróży na wakacje, czy uprawiania sportu. Zakładamy słuchawki, uruchamiamy aplikację – i gotowe.

W sklepach App Store i Google Play Store dostępnych jest wiele aplikacji umożliwiających słuchanie podcastów. Kilka najpopularniejszych: Overcast (iOS), Castro 2 (iOS) czy Pocket Casts (iOS oraz Android). Ja używam tej ostatniej. Nie jest ona bezpłatna, ale według mnie zdecydowanie najlepsza. Jeżeli nie chcesz na początku wydawać pieniędzy, możesz skorzystać z jednej w wielu bezpłatnych opcji. Na przykład Apple udostępnia swoją, całkiem dobrą, bezpłatną aplikację – Podcasty. Jeżeli jesteś posiadaczem iPhone’a, możesz zacząć właśnie od niej. Jeżeli używasz smartfona z Androidem – wypróbuj bezpłatną aplikację Podcast Addict. Wspomniany na początku Overcast jest również w wersji bezpłatnej, ale za to z ograniczonymi funkcjami i reklamami.

Jeżeli znasz inne ciekawe aplikacje do zarządzania i odtwarzania podcastów – zostaw mi informację w komentarzu, z chęcią uzupełnię ten wpis o nowe, warte uwagi pozycje.

Gdy zaczynałem tworzyć niniejszy tekst, na mojej półce z podcastami było 37 tytułów. W tym momencie, gdy kończę – mam ich 46. Liczba ta dynamicznie się zmienia. Często szukam nowych tytułów, co jakiś czas rezygnuję też z tych, które już mnie interesują. Zdecydowana większość pozycji to audycje, z których mogę nauczyć się czegoś nowego. Są podcasty, których z uwagą przesłuchuję każdy odcinek, ale są też takie, z których na 10 odcinków wybieram co najwyżej jeden czy dwa.

Słowo „rozwój” najlepiej łączy wszystkie okładki na mojej liście. Jednak ten wpis miał skupiać się na słowie „relaks” i właśnie pod tym kątem wybrałem kilka godnych polecenia tytułów. Zachęcam Cię do przesłuchania każdego z nich – być może znajdziesz coś dla siebie.

Yes Was Podcast

Jestem fanem nowych technologii i słuchanie ciekawych rozmów na ten temat, wpisuje się u mnie idealnie w kategorię „rozrywka i relaks”. A pierwszym podcastem w tej kategorii jest Yes Was Podcast. Niech Was nie zmyli angielska nazwa – audycja jest po polsku 🙂 Zgodnie z opisem autorów, podcast ten należy do „technologiczno–publicystyczno–śmieszkowych” i po przesłuchaniu kilku odcinków – trudno się z tym nie zgodzić. Paweł Orzech i Wojtek Wiejak – którzy prowadzą Yes Was Podcast, „spotykają się” (wirtualnie) raz w tygodniu, aby porozmawiać o swoich przygodach z technologią – czasem pomarudzą, czasem coś podpowiedzą, ale zawsze rozśmieszą. Chłopaków odnalazłem mniej więcej rok temu. Początkowo „nie było szału” – luźna rozmowa na temat kilku nowinek technicznych, wydarzeń ze świata technologii oraz gier (o zgrozo, nie lubię…). Ale z czasem na tyle przyzwyczaiłem się do cotygodniowych spotkań z chłopakami, że Yes Was Podcast stał się jednym z moich ulubionych. Panowie czasem mijają się z prawdą, a dobór opisywanych wydarzeń nie zawsze jest taki, jak bym sobie wymarzył. Jednak wszystko opakowane jest w na tyle fajną i luźną formę, że nie mógłbym rozpocząć mojej listy polecanych podcastów od innego.

Każdy odcinek ukazuje się w nocy z wtorku na środę – chłopaki zazwyczaj są bardzo sumienni w tej kwestii i chwała im za to! Dzięki temu Yes Was Podcast co tydzień uprzyjemnia mi środowe śniadania.

Connected

Znowu będzie o nowych technologiach, tym razem jednak trochę bliżej świata Apple – czyli jakby nie patrzeć, tego, który mnie najbardziej interesuje.

Connected jest jednym z popularniejszych podcastów z grupy Relay.fm. Chyba mogę powiedzieć, że podcast ten jest angielskim odpowiednikiem Yes Was Podcastu (a może odwrotnie?). Connected prowadzą 3 osoby – Federico Viticci, Myke Hurley i Stephen Hackett, a tematem przewodnim są nowości ze świata Apple – choć Panowie starają się opisywać również wszystkie inne wydarzenia istotne na rynku urządzeń mobilnych i nowych technologii. Jest to swego rodzaju przegląd nowości. Istotną różnicą w stosunku do Yes Was Podcast jest to, że trio z Connected jest bardzo kompleksowe w zbieraniu tematów – chłopaki omawiają wszystko, co dzieje na rynku a ich opinie są przemyślane, merytoryczne i z reguły bardzo wyczerpujące – plus często ozdobione dawką specyficznego humoru 🙂 Nie bez znaczenia jest też dla mnie fakt, że zarówno Federico, jak i Myke są osobami, które na co dzień, zamiast na tradycyjnych komputerach, pracują na iPad’ach – ich historie są często dla mnie inspiracją do usprawniania mojego systemu pracy na iPadzie. Connected to nie tylko wspaniała rozrywka, ale i newsy ze świata urządzeń mobilnych. Jeżeli te tematy Cię interesują, to Connected szybko stanie się dla Ciebie cotygodniową „lekturą” obowiązkową. A wtedy warto zerknąć na pozostałe pozycje z „rodziny” Relay.fm.

This Is Your Life

Lubicie stare amerykańskie filmy? Ja się na nich wychowałem. A słuchanie podcastu This Is Your Life jest jak oglądanie starego, dobrego amerykańskiego filmu. Rambo i Terminator wsród podcastów 🙂

Audycja Michaela Hyatt’a była jedną z pierwszych, jakie trafiły na moją półkę. I szybko stała się pozycją, po którą sięgam, gdy szukam jednocześnie relaksu, nowych pomysłów i wiedzy. Bo takim właśnie połączeniem jest dla mnie This Is Your Life. Podcast od jakiegoś czasu nie jest już kontynuowany, Michael zastąpił go innym – Lead to Win, który ze względu na swoją formę – jest wspaniałym źródłem wiedzy, ale nie jest już tak dobrą rozrywką. Na szczęście baza kilkuset odcinków dostępnych w katalogu iTunes ciągle pozwala mi czerpać przyjemność z tego podcastu.

Michael ma bardzo specyficzny głos, pełen spokoju i ciepła, co – poza czerpaniem ogromnej ilości wiedzy – pozwala mi się również odprężyć. Tematyka jaką porusza – rozwój osobisty – jest mi szczególnie bliska. A podana w tak fajny, naturalny i praktyczny sposób, sprawia, że co chwila sięgam do katalogu po kolejny odcinek.

Jeżeli zdecydujesz się na This Is Your Life, warto abyś zaczął od pierwszych odcinków. Tych, w których Michael zaczynał. Opowiada w nich o swoich niepewnych początkach – i fajnie zestawia się to z odcinkami, które nagrywał kilka lat później. Bardzo inspirujący i odprężający podcast przez który przewija się wiele różnych tematów. Dostępny jest w języku angielskim, więc dodatkowym atutem jest fakt, że mogę szlifować język 🙂

5 AM Miracle

Podcast prowadzony przez Jeffa Sanders, który opowiada, „jak zdominować swój dzień przed śniadaniem”. 5 AM Miarcle należy u mnie do grupy tych, których słucham tylko wybrane odcinki – w zależności od tematu. Na przykład wywiady z udziałem Jeff’a – totalnie nie przypadły mi do gustu.

Porządkowanie swojego dnia o poranku jest mi bardzo bliskie – główna idea podcastu wspaniale więc wpisuje się w moje życie. I, pomimo faktu, że wstaję dużo wcześniej niż o 5 rano, bardzo lubię słuchać audycji 5 AM Miracle o poranku.

Lepiej Teraz

Lepiej Teraz podcast prowadzony przez Rafała Budnickiego. I tak naprawdę ciężko jest mi powiedzieć jedno zdanie, które dobrze opisze całą jego tematykę. Przytoczę za to słowa samego autora:

Zmień swoje życie na lepsze. Już teraz! Tak jak robią to goście Podcastu Lepiej Teraz.

Opis ten najlepiej pokazuje jak szeroką tematykę wziął na swoje barki Rafał. W podcaście znajdziemy tematy takie jak minimalizm, zarządzanie sobą, czasem, ale i media społecznościowe, marketing i rozwój biznesu.

Z tego względu, nie każdy odcinek trafia do mojej listy odtwarzania. Wybieram jedynie interesujące mnie tematy. Mimo wszystko lubię słuchać Rafała i traktuję jego podcast jako fajną rozrywkę i sposób na odprężenie. Kiedy mam groszy dzień, sięgam po kolejny odcinek, który ustawia mnie na odpowiednie tory.

Personal Best

Na koniec najmłodszy z podcastów na mojej półce – w dniu kończenia tego wpisu, dostępnych jest 6 odcinków a ja przesłuchałem dopiero z nich. Wydawana przez kanadyjską sieć CBC audycja Personal Best, jest jednocześnie najlepiej technicznie zrobionym podcastem jaki słucham. I z pewnością jest to jeden z powodów, dla których tak bardzo go lubię. Każdy odcinek to historia innej osoby, która – bez względu na ograniczenia – stara się być najlepszą wersją siebie. Tematyka rozwoju osobistego jest mi bardzo bliska – już o tym wspominałem – a jeżeli ubrania jest w tak przyjemną dla ucha formę… nie mogłem nie polubić 🙂

Wymieniam sześć tytułów z bazy kilkudziesięciu, które znajdują się na mojej półce. Nie znaczy to jednak, że właśnie te są moimi ulubionymi. Ale z pewnością pomagają mi zrelaksować się i odprężyć. Każdy z nich sprawia, że mogę wykorzystać iPhona do poprawy nastroju, pozbycia się stresu, czy zmiany negatywnego nastawiania. Jedne wywołują u mnie śmiech, inne zachwyt. Niektóre z nich tworzone są przez pojedyncze osoby, przy innych pracuje cały sztab ludzi. Każdy z pewnością warty jest czasu, który mu poświęcam. A przecież opowiedziałem tylko o tych podcastach, których słucham dla rozrywki – pozostałe z mojej półki mają zupełnie inny cel. Są dla mnie najlepszymi studiami, kursem i skarbnicą wiedzy – z każdej dziedziny życia. Uczą jak pracować, jak rano wstać, być zdrowszym, silniejszym, bardziej wysportowanym…

Gdy więc następnym razem usiądziesz na kanapie, weźmiesz do ręki pilota od telewizora – zastanów się, czy nie warto spróbować czegoś innego. Być może zakochasz się w podcastach tak jak ja.

Jeżeli chcesz do mojej listy wspaniałych, odprężających podcastów dołączyć inne tytuły – śmiało! Po to właśnie jest pole komentarzy pod tym wpisem. A może chcesz abym opowiedział o innych tytułach z mojej bazy podcastów?