Ballada o skarpetkach

Wokół mnie jest tak wiele obszarów, które nie są zorganizowane na poziomie, jaki by mnie zadowalał. Są to obszary mojego życia, z którymi nie zawsze daję sobie radę tak dobrze, jak bym chciał… Gdy zaczynam je sobie wyliczać w głowie, to aż mi włosy dęba stają.

Czytaj dalej

🐽 PiG Podcast, odcinek 56 – Prezentownik pigpodcastowy

Tak, wiem, Święta już dawno za nami 🙂 I ten odcinek naszego podcastu pojawił się w sieci odpowiednio wcześniej – przed świętami Bożego Narodzenia. Jeżeli subskrybujesz nasz podcast, z pewnością nie ominęły Cię nasze produktywne porady prezentowe.

Ale! Przecież nie tylko na Boże Narodzenie kupujemy prezenty, więc może nasza prezentowa pogadanka przydadzą Ci się i po świętach?

Opis odcinka na stronie 🐽 PiG Podcastu >>

🎸 Sprzedam gitarę

Życie to sztuka wyboru – jakie to banalne. A jednak – tak mocno prawdziwe. Zawsze, gdy próbuję oszukać ten brutalny slogan… ponoszę porażkę. Mało tego, jeżeli tylko zaczynam walczyć, wmawiając sobie, że dam radę bez dokonywania wyborów, bez rezygnowania, bez podejmowania trudnych decyzji, że pogodzę wszystko na raz – słowo „porażka” staje się codziennością.

W moim domu nie ma ostatnio wielu rzeczy. Minimalizm ewidentnie na mnie wpłynął. Przynajmniej pozornie. Wysprzątałem mieszkanie, ale w głowie pozostał bałagan – i zaczynam czuć zmęczenie.

Dawno nie pisałem na blogu. To właśnie efekt całego tego bałaganu. Szumu – tak, to chyba lepsze słowo. W mojej głowie jest pełno szumu. Sam go sobie funduję od kilku miesięcy. Łatwiej jest wtedy działać, iść do (jakiegoś) przodu. Szum pomaga nie myśleć o drodze, być jak nakręcona zabawka.

Odnalazłem minimalizm. Odnalazłem przestrzeń. I zacząłem ją wypełniać. A to jest błąd.

Tak dawno do Ciebie nie pisałem, że trochę zapomniałem już jak to się robi. List ten wydaje mi się być chaotycznym zbiorem myśli. No właśnie – szumem. Reprezentuje to, co dzieje się ostatnio w mojej głowie. Ciężko mi się skupić na tym, co trzeba, na tym, na czym chcę się skupiać. I skaczę z jednej myśli na drugą – nie tylko w tym liście. Wszędzie dookoła, w każdym obszarze mojego życia. Tak właśnie wyglądają u mnie ostatnie miesiące. Czy to źle? Nie do końca. Choć doszedłem do miejsca, w którym widzę już, że chcę coś zmienić, poprawić, to wiem też, że szum, jaki mnie otacza, jaki mam w głowie, pomógł mi. Sprawił, że zacząłem myśleć w inny sposób, korygować obrany wcześniej kierunek, weryfikować założenia, dodawać i usuwać elementy. Zacząłem przepakowywać walizkę życia. Jakkolwiek śmiesznie to brzmi, jest w tym wiele sensu. A ta walizka – są w niej rzeczy, które chcę zabrać w dalszą podróż. Ostatnie miesiące traktuję jak przystanek w tej podróży. Zatrzymałem się i nocuję. W hotelu. Wynająłem pokój i zacząłem zwiedzać. Wybrałem się również na zakupy. A teraz dochodzę do punktu, w którym trzeba się ponownie spakować i ruszyć dalej, w dalszą podróż. Pozostaje pytanie: co spakować, a co zostawić?

Gitara. Piękna, drewniana zabawka. Jest ze mną chyba od roku. Gdy ją dostałem, była w kiepskim stanie. Naprawiłem, wyczyściłem, przytuliłem, porozmawiałem, znalazłem dla niej miejsce, oddałem kawałek ramienia, życia – chciałem, aby wyruszyła ze mna w podróż. Choć jest duża, nieporęczna i zajmuje mnóstwo miejsca w walizce, to miałem plan, aby ją ze sobą wozić. Mimo tego, że wiedziałem, że to nie do końca moja bajka.

Od jakiegoś czasu stoi jednak i zbiera kurz. Mój fajny plan, aby nauczyć się grać, nie do końca wypalił. To był przypadkowy pomysł, zachcianka, zabawka. Trochę jak taki bardziej elegancki serial na Netflixie. Zamęt.

Właśnie ta gitara stała się symbolem. Odzwierciedla cały ten szum. Jest zobowiązaniem, którego nie mogę, nie powinienem i nie chcę kontynuować – do niczego mnie nie prowadzi. Odciąga od tego, na czym chcę się skupiać, co chcę, aby było dla mnie ważne. I z jednej strony od kilku miesięcy tłumaczę sobie, że przecież nic mnie nie kosztuje to, że stoi sobie spokojnie w domu, że ładnie wygląda, że ma swoje miejsce, że nie muszę jej używać codziennie, że może kiedyś zechcę kontynuować grę, to jednak wiem, że aby iść dalej, aby ruszyć w dalszą podróż – muszę się jej pozbyć. Wiem, że jeżeli tego nie zrobię, nie będzie miejsca na inne rzeczy. Na to, co już od dawna jest w mojej walizce – ta przecież ma ograniczoną pojemność. Jeżeli ja nie dokonam wyboru, z czego chcę zrezygnować, życie samo za mnie zdecyduje. Walizka się rozpruje i wszystko wyleci. W najmniej odpowiedniej chwili. A ja nie zdążę tego pozbierać. I może się okazać, że jedyne, co uda mi się wtedy złapać, będzie właśnie ta gitara – i zostanę tylko z nią. A tego przecież nie chcę.

Jest taka fajna zasada, która głosi, że jeżeli coś nie jest na „tak, TAK TAKKK!!!!!”, jeżeli myślenie o tym czymś nie przyprawia nas o wypieki na twarzy, nie wzbudza ogromnych emocji – to znaczy, że jest na „nie”. Aby brać w życiu tylko to, czego jesteśmy pewni na 120%. A wszystko, poniżej tego pułapu – niewarte jest naszej uwagi. Tak właśnie jest z tą gitarą. Ona nie zarobiła nawet mojego 100-procentowego „tak”. Jest gdzieś na poziomie 60%, może 65%. A to chyba najgorszy z możliwych wyników. Oznacza, że ta rzecz stała się w moim życiu śmieciem, którego nigdy już nie użyję, a którego nie do końca wiem jak się pozbyć.

Wydawało mi się, że zrobiłem wokół siebie porządek – ale w gruncie rzeczy poupychałem po kątach to i owo. Między innymi gitarę. I dzisiaj właśnie postanowiłem – sprzedaję ją.

Nie będę tęsknił, nie będę żałował. Wyruszę dalej z lżejszą walizką. Z nadzieją, że nie wypełnię jej za szybko kolejnymi 60-procentowymi zabawkami. Gitara idzie więc pod młotek.

Może Tobie się przyda? 😉

8 rzeczy, których pozbycie się poprawi Twoje życie

Kto z nas nie chciałby mieć fajnego życia? Każdy szuka swojego lepszego jutra. Choć nie jest to proste – szczególnie w tym, ogarniętym pandemią, roku – to robiąc małe kroczki, można osiągnąć szczęście. Kluczem do tego nie jest jednak dodawanie rzeczy do naszego świata, a eliminacja. Przez pozbycie się kilku drobiazgów z życia, możemy znacząco poprawić jego jakość! Oto moje podpowiedzi, co warto wyrzucić ze swojej codzienności.

Zemstę

Ile razy dziennie chcemy się na kimś odegrać? Jak często w Twojej głowie pojawia się myśl: „ja mu dam!”, „ja jej pokażę!”. Wpadamy na ten „genialny” pomysł za każdym razem, gdy ktoś zajedzie nam drogę na ulicy, wepchnie się przed nami do kolejki, czy przechodząc obok w pracy, zaleje nas kawą… Wtedy najpierw pojawia się złość, a chwilę potem chęć dokonania zemsty!

Ale tak naprawdę myśląc w ten sposób, największą krzywdę robimy sobie. Pragnienie zemsty ciągnie nas w dół, sprawia, że nie potrafimy skupić się na własnym szczęściu. Lepiej odpuścić i uwolnić się od chęci zemsty.

Winę

Nie łatwo pogodzić się ze swoją przeszłością, prawda? Zapomnieć o błędach, przyjąć konsekwencję własnych czynów, pogodzić się z porażkami. Ale właśnie ta trudna droga, jest jednocześnie najlepszą do spokojnego umysłu i prawdziwego szczęścia. Zbyt długie poczucie winy wpycha nas często do klatki nieszczęścia i depresji. Powoduje, że nie jesteśmy w stanie naprawić naszych błędów. Nie pozwól, abyś był więźniem własnych wyobrażeń – uwolnij się z klatki winy, daj sobie kolejną szansę.

Toksycznych znajomych

Masz takich w swoim otoczeniu? Ludzi, którzy ciągną Cię w dół? Którzy potrafią jedynie krytykować, narzekać i się złościć? Twoi znajomi powinni być dla Ciebie wsparciem, inspirować Cię do działania, pomagać, powinieneś móc na nich liczyć. Jeżeli nie możesz powiedzieć tego o ludziach, którzy Cię otaczają – pozbądź się ich, raz na zawsze. Zobaczysz, ile spokoju wprowadzi to w Twoje życie.

Bałagan

Bałagan w łazience, bałagan na biurku, bałagan w kuchni – nie ważne, z którym z nich masz największy problem, pozbądź się każdego. Uporządkujesz swoje życie, zaczynając od porządku w Twoim otoczeniu. Zadbaj o ład w domu i w pracy. Przedmioty z naszego otoczenia potrafią w łatwy sposób zabierać życiową energię i obniżać poziom skupienia. Nie pozwól na to! Większość z tych rzeczy i tak jest przecież bezużyteczna…

Czekanie

Fajne rzeczy nie przytrafiają się tym, którzy na nie czekają, fajne rzeczy przychodzą do tych, którzy wyciągają do nich ręce. Przestań w końcu czekać, aż Twoje szczęście samo przyjdzie do Ciebie, weź sprawy w swoje ręce i zacznij coś robić, aby samemu na nie zapracować.

Oceny

Jesteśmy mistrzami w przyznawaniu ocen, a najbardziej lubimy oceniać innych, prawda? Nie mamy wpływu na to, czy inni będą nas oceniać, czy nie – mało tego, im bardziej będziemy się starać, aby tego nie robili, tym częściej będziemy oceniani. I tym mocniej to odczujemy. Jedyne co więc możemy zrobić, to przestać się przejmować ocenami, jakie dostajemy i przestać je też przyznawać innym.

Zmartwienia

W geny człowieka wpisanie jest martwienie się. O pieniądze, pracę, zdrowie, rodzinę… martwimy się, o co tylko możemy. Najśmieszniejsze jest to, że właściwie w każdym przypadku – totalnie bezpodstawnie. Nasze zamartwianie się nic nie pomaga, do niczego nie prowadzi, nie rozwiązuje żadnych problemów – co najwyżej potrafi przyprawić nas o siwe włosy.

Skoro zamartwianie się w żadnym stopniu nie zmieni Twojej sytuacji – zmień swoje nastawienie i przestań się w końcu martwić.

Wysokie oczekiwania

Najczęściej doprowadzają nas do wyrzutów sumienia, rozczarowania i frustracji. Zamiast stawiać przed sobą (i innymi) zbyt wysokie oczekiwania, lepiej czasem wziąć na siebie plan minimum i w razie czego pozytywnie się na końcu zaskoczyć. Przy planowaniu wyzwań, lepiej być realistą, niż niepoprawnym optymistą – dzięki temu łatwiej o spokojny sen w nocy i uśmiech w ciągu dnia.

Zastosuj te kilka wskazówek, a Twoje życie z pewnością stanie się fajniejsze. Daj znać w komentarzach, która z moich porad będzie najtrudniejsza do wprowadzenia – ja mam swój typ, ciekawe, czy myślimy podobnie 😉.

A Ty masz swoje fajne życie?
Zostaw mi swój adres, abym czasem mógł do Ciebie napisać – poszukajmy wspólnie fajnego życia 🙂

Jesteś na liście! Teraz sprawdź swoją skrzynkę mailową.