Tag: waga

wtorek, 21.10.2025

poniedziałek, 20.10.2025

ostatnie tygodnie głupoty sprawiły, że znowu trochę przytyłem – jakiś kilogram, może półtora ponad to, co chciałem utrzymać. więc wróciłem powyżej 73 kg. i to właściwie dobrze – coś w rodzaju kary za ostatnie dni, wyraźny sygnał, że ten bullshit się skończył. bo dopóki byłem poniżej 73 kg, czułem, że mam jeszcze czas, że mogę sobie pozwolić na luz, „zabawę”, że mogę sobie trochę odpuścić. miałem to głupie poczucie bezkarności. ale dziś, kiedy zobaczyłem 73,8 kg, dotarło do mnie – stary, przegiąłeś. to był jasny sygnał, że muszę wrócić do pracy nad sobą, tej restrykcyjnej, mądrej, skutecznej.koniec głupich decyzji, chaosu, braku organizacji. i – co dziwne (a może nie?) – tego właśnie potrzebowałem. bo dzięki takiej „porażce” podjąłem kilka decyzji, zmieniłem parę rzeczy – takich, których pewnie bym nie zmienił, gdybym się nie pogubił. więc coś na kolejny krok do przodu. na szczęście zaczynam z poziomu +1,5 kg, a nie +4 kg, więc nie jest źle. i wiem, że teraz mam szansę w końcu zejść poniżej 70 kg – czego nie udało mi się zrobić wcześniej. teraz, z nową energią, nowymi narzędziami, nowymi myślami, mogę to osiągnąć. to są zalety moich porażek. szkoda tylko, że mój rozwój tak często zaczyna się od błędów… ale może właśnie tak rosnę – przez potknięcia, świadomość i chęć, żeby znowu wstać.

Koniec

środa, 03.09.2025

pokazuje ostatnio same miłe rzeczy. liczba kilogramów do przyjęcia, tłuszczyk prawie na minimum, mięśnie i nawodnienie prawie max, bmi w normie. mam nadzieję, że to dopiero początek, a nie koniec mojej drogi.

Koniec

wtorek, 19.08.2025

zbliżam się do przekroczenia kolejnej granicy – 72 kg na wadze. ależ tempa to nabrało, niesamowite. od lat próbuję schudnąć – i po części to się udało, porzuciłem w końcu ponad 10 kilo przez ostatnie kilka lat, głównie dzięki ruchowi, intensywnym treningom. jednak mam wrażenie, że dopiero w ostatnich 3 miesiącach (w których odjąłem kolejne 5 kg) znalazłem ten prawdziwy sposób na schudnięcie. i okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne.

środa, 13.08.2025

pewnie już jestem za bardzo zafiksowany na tym punkcie, ale dzisiaj znowu (ZNOWU!) wskazuje mniej, niż 73 kg. kurde, to się dzieje, to już nie jest przypadek, to już kolejny taki odczyt. jeszcze dwa miesiące temu myślałem, że nie przekroczę tej magicznej granicy, serio, byłem przekonany, że moje ciało nie zejdzie niżej, niż 73, że nie dam rady. ale udało się i dzisiaj widzę, jak dobrze mu to zrobiło. jem dużo, ale znacznie lepiej, likwiduję to, co niezdrowe i zbędne. i widzę, że to dopiero początek drogi, tyle przede mną…

wtorek, 12.08.2025

widzę, że dzisiaj jakiś dzień feedbacku jest. podczas popołudniowych zajęć, podeszła do mnie i po cichu zapytała: „grzesiek, a co Ty tak schudłeś? już wystarczy w każdym razie.”. hmm… nie wiem co o tym myśleć. jeszcze droga przede mną raczej długa. i dobrze, że są efekty. choć nie spodziewałem się akurat takiej reakcji i akurat od tej osoby. to sprawia, że zaczynam się zastanawiać. a może właśnie powinienem się cieszyć? w sumie o tak spoko, zaraz pójdę na modern jazz, znowu zobaczę ile jeszcze przede mną pracy i wszelkie wątpliwości miną.

poniedziałek, 11.08.2025

sobota, 09.08.2025

kurczę, wszedłem dzisiaj na wagę i ponownie było poniżej 73 kg. kolejny dzień. i to nie całkiem na styk, ale nawet z zapasem. to na prawdę działa! projekt 365 przynosi efekty. to nie przypadek, przemiana się dzieje, system funkcjonuje, cele się przybliżają. niesamowite. teraz tylko się nie przestraszyć i nie zmarnować – a takie rzeczy już mi się przecież zdarzały. trzeba iść za ciosem. idę biegać.

piątek, 08.08.2025