Wodny ćpun

Jednym z najfajniejszych nawyków, jakie przez lata udało mi się wykształcić, jest wypijanie półlitrowej butelki wody zaraz po przebudzeniu. Takiej zwyklej, z kranu, przepuszczonej przez filtr. Mam swoją butelkę i jej napełnienie rozpoczyna mój wieczorny rytuał, a opróżnienie – poranny. To najlepsze co mogę zrobić dla mojego zaspanego i wyschniętego po nocy organizmu. Poranny zastrzyk energii, jaki daje mi zwykła woda, jest wręcz niezastąpiony. Choć nie było łatwo przyzwyczaić się do tego – zaczynałem od niezbyt dużej szklanki, stopniowo dochodząc do całej butelki – teraz jestem wręcz uzależniony. I gdy raz na kilka miesięcy zdarzy się, że z różnych dziwnych względów zabraknie mi porannego napojenia, wiem, że będzie to ciężki dzień połączony z dyskomfortem, bólem głowy i zmęczeniem. Taki ze mnie wodny ćpun.

2 comments on “Wodny ćpun”

    1. Każdy sposób dobry, byle pic więcej wody, prawda? Ja również jestem fanem takiej z cytryną i miętą, ale rano zawsze wybieram tą czystą 🙂

Dodaj komentarz