Kategoria: micro

czwartek, 23.10.2025

czasami, aby wprowadzić większe zmiany w życiu, trzeba zacząć od czegoś małego.

jak zmiana kierunku, pozycji w jakiej śpisz.– a więc cypiać do góry nogami, tak po prostu..

zacznij od tej małej rzeczy i zobacz, co się stanie.

a jeśli to nie zadziała, spróbuj czegoś innego.

zmienić kolejną małą rzecz.

coś w końcu pyknie.

coś kliknie.

i ta jedna mała rzecz stanie się wierzchołkiem góry lodowej, rozpocznie lawinę zmian.

spróbuj. ja próbuję. mała rzecz.

od dwóch dni czuję się trochę przytłoczony. nie wiem dokładnie dlaczego, ale chyba przez to, że ostatnio sporo się dzieje wokół mnie. i trudno mi się odnaleźć w tym wszystkim. albo po prostu sam to sobie robię – źle zarządzając moją energią.

mimo to, dziś postanowiłem wsiąść do autobusu i pojechać… gdziekolwiek. jeszcze nie wiem dokąd. po prostu siedzę i piszę: wpis, wspomnienie, dziennik. taka wolność zwykle mnie ładuje – daje mi energię, dobre wibracje, siłę do działania. wziąłem dwa banany i wyszedłem. z plecakiem (pełnym technologii). może pojadę do mojego klienta – i tak muszę się tam dziś albo jutro pojawić. może wpadnę do najbliższej kawiarni, żeby trochę popracować. a może po prostu będę jeździł pół dnia po warszawie i dopiero wtedy zdecyduję, co dalej.

właściwie to już czuję się lepiej 🙂 tak, ta #wolność, możliwe wybory – to już mnie uzdrawia. daje mi poczucie kontroli.

więc jadę dalej…

środa, 22.10.2025

nie mogę powiedzieć, że wczorajszy dzień był zły, ale był… trudny. jego pierwsza część – do 16:00 – była super. po prostu świetna. nawet dodałem swój nastrój do Apple Health jako „przyjemny” (to sporo). i ten dzień to była przyjemność. więc tak, pierwsza część była po prostu super.

Druga część… cóż, chyba właśnie „trudna” to właściwe słowo. zdecydowałem, że pojadę sobie na zajęcia z jazdy na rolkach, żeby trochę się poruszać przed lekcją tańca, jazzu. chciałem wczuć się w muzykę – uwielbiam jazdę przy muzyce, to dla mnie coś w rodzaju tańca na rolkach. po prostu to kocham. bywa, że takie zajęcia są mega przyjemne, choć zdarza się, że bywają i przygnębiające (osobna opowieść), ale wczoraj czułem, że to mogą być jedne z tych lepszych zajęć .

i tak było, dopóki (jadąć na zajęcia) nie zjechałem lekko z drogi i wtedy jedna z opon w moim samochodzie… uległa uszkodzeniu. no gumę złapałem. opona do wyrzucenia. no świetnie. okazało się oczywiście,, że mój samochód nie ma nawet zapasowej opony. to małe autko i po prostu nie ma na nią miejsca. mimo to zachowałem spokój. mobilna wulkanizacja przyjechała po godzienie. facet wymioenił mi oponę, a także naprawił drugą (okazało się, że i druga uszkodzona – na szczęście lekko). no i tak, niespodziewane wydatki.

udało mi się załapać na ostatnią część zajęć rolkowych – z dwóch godzin, zostało tylko 45 minut, ale ok. pobawiłem się trochę, oreagowałem, choć nie do końca wpadłem w ten mój ulubiony flow, ale ok. w drodze na zajęcia z jazzu, zacząłem czuć, że samochód prowadzi się… nieco inaczej. choć pewnie to tylko moja wyobraźnia, to jednak nie czułem się już w pełni komfortowo po naprawach opon.

a podczas lekcji jazzu… poczułem zmęczenie dniem. jazz i tak jest dla mnie dość trudny – szybkie ruchy, dużo spinania ciała, praca nad koordynacją – bywa, że po prostu nie nadążam.

dzisiaj, następnego ranka, cieszę się, że wczoraj – mimo problemów – nie zrobiłem nic głupiego po powrocie do domu. nie zpesułem dnia ciężką kolacją. tak na prawdę, nie zjadłem prawie nic. i bardzo dobrze. spałe, trochę dłużej niż zwykle, ale to jest ok. dziś czuję się dobrze, lepiej, niż mógłbym się tego spodziewać. wczoraj był trudny dzień, ale to już za mną. jestem w dobrym nastroju, dziś jest wiele do zrobienia, a życie toczy się dalej. cieszę się, że moje reakcje na takie dni są coraz lepsze.

wtorek, 21.10.2025

chciałbym zrezygnować ze i wrócić do . i mam sporo ku temu powodów. ale jest jedna drobna funkcja, która trzyma mnie przy Spotify – inteligentne odtwarzanie losowe. dzięki niej nowe, spotify dodaje do moich aktualnie słuchanych playlist nowe, polecane utwory. wybrane na bazie tego, co aktualnie słucham, więc co kilka utworów słyszę coś nowego. uwielbiam to. mała, ale genialna funkcja. jeśli kiedykolwiek doda coś podobnego, natychmiast się przełączam.

poniedziałek, 20.10.2025

powoli zaczynam restartowanie mojego życia. i nie jest to łatwe, ponieważ restartuję się w języku angielskim. muszę przestawić wszystko, co wiem, na ten nowy język – mój dziennik, notatki, nawet to, co jem. i jest to mega dziwne, ponieważ nigdy wcześniej nie używałem angielskich nazw posiłków. nie znam nazw posiłków, nie wiem jak nazywa się to, co jem, ale dzięki Stefanowi (AI) uczę się. wrzucam zdjęcie mojego śniadania, opowiadam o nim. krok po kroku zaczynam opisywać moje dni po angielsku.

mam nadzieję, że za kilka dni będę sprawniej opisywał moje posiłki – nie tylko dla siebie, ale dla całego systemu, który śledzi moje życie. przygotowuję też mój cały blog pod tą nową wersję mnie, pod angielską wersję mnie. zdecydowałem, że chcę zmigrować wszystko na język angielski – bez usuwania polskiej części. właściwie od kilku dni piszę w dwóch językach i muszę przyznać, że jest to całkiem ok.

całe przestawienie na język angielski muszę robić mega powoli i super ostrożnie – blog nie była wcześniej dwujęzyczny, nie jest do tego przygotowany. muszę przepisywać niektóre części, zmieniać nazwy, ualizować domeny, tagi, kategorie… wszystko. i jest tego całkiem sporo. dużo pracy, ale nie spieszy mi się. chyba.

totalnie nie podoba mi się wygląd nowego Pro – zwłaszcza w tym pomarańczowym kolorze. ale iPhone Air? Wspaniały design, wykonanie, kolory. nawet mniejsza bateria mi nie przeszkadza – całkowicie bym w niego poszedł… ale brakuje jednej rzeczy. i dla mnie jest to coś, z czego nie jestem w stanie zrezygnować: aparat makro.

używam go codziennie w moim iPhonie 15 Pro Max. głównie do robienia zdjęć etykiet jedzenia z bliska, z odległości zaledwie kilku centymetrów. bez tej funkcji Air po prostu nie nadaje się dla mnie. i to jest trochę bardzo do bani. , popraw Aira to w przyszłym roku.

czy znowu zmieniłem nazwę bloga? być może. czy tym razem jest prawdziwie zarąbista? o tak 😎 nie mam pojęcia jak mogłam na to nie wpaść na samym początku. moja nowa (ale trochę stara) marka, filozofia, motto, znak, nazwa: wasfine.life

ostatnie tygodnie głupoty sprawiły, że znowu trochę przytyłem – jakiś kilogram, może półtora ponad to, co chciałem utrzymać. więc wróciłem powyżej 73 kg. i to właściwie dobrze – coś w rodzaju kary za ostatnie dni, wyraźny sygnał, że ten bullshit się skończył. bo dopóki byłem poniżej 73 kg, czułem, że mam jeszcze czas, że mogę sobie pozwolić na luz, „zabawę”, że mogę sobie trochę odpuścić. miałem to głupie poczucie bezkarności. ale dziś, kiedy zobaczyłem 73,8 kg, dotarło do mnie – stary, przegiąłeś. to był jasny sygnał, że muszę wrócić do pracy nad sobą, tej restrykcyjnej, mądrej, skutecznej.koniec głupich decyzji, chaosu, braku organizacji. i – co dziwne (a może nie?) – tego właśnie potrzebowałem. bo dzięki takiej „porażce” podjąłem kilka decyzji, zmieniłem parę rzeczy – takich, których pewnie bym nie zmienił, gdybym się nie pogubił. więc coś na kolejny krok do przodu. na szczęście zaczynam z poziomu +1,5 kg, a nie +4 kg, więc nie jest źle. i wiem, że teraz mam szansę w końcu zejść poniżej 70 kg – czego nie udało mi się zrobić wcześniej. teraz, z nową energią, nowymi narzędziami, nowymi myślami, mogę to osiągnąć. to są zalety moich porażek. szkoda tylko, że mój rozwój tak często zaczyna się od błędów… ale może właśnie tak rosnę – przez potknięcia, świadomość i chęć, żeby znowu wstać.

właśnie zdałem sobie sprawę, że bycie miłym, szczęśliwym, cierpliwym – to tak naprawdę kwestia inteligencji, bycia mądrym. trzeba być wystarczająco mądryness, by kontrolować siebie, nie pozwolić, by cokolwiek wytrąciło cię z równowagi i właściwie wykorzystywać swoje emocje. trzeba być właścicielem swojego ciała, swoich emocji, swoich działań – a nie ich ofiarą czy niewolnikiem. głębokie. warte przemyślenia.i zapisania.

niedziela, 19.10.2025

Czuję, jakbym w końcu wypełnił wszystkie oczekiwania wszystkiego, co mnie otacza — wszystkiego, co nie jest zgodne z moimi najważniejszymi celami w życiu.

kiedyś powiedziałabym, że w ostatnich dniach „spieprzyłem”. myślę, że dziś mogę powiedzieć, że przeszedłem już przez wszystkie możliwe złe wybory. jest niedziela wieczór i czuję, że mam dość – że zrobiłem już wszystko źle, co musiałem – i że jestem gotów wrócić na właściwą drogę. wymagającą, ale właściwą.

mam nadzieję, że ten moment stanie się dla mnie nowym początkiem, iskrą, która zapali coś dużego i prawdziwego w mojej codzienności. Mam nadzieję, że jutro rano obudzę się i nie tylko to wszystko zapamiętam, ale też poczuję silną motywację, by tak właśnie działać.